Jaka perkusja na początek?
Marcin Lewicki
Zakup pierwszego instrumentu może przyprawić o zawrót głowy. Ilość firm, modeli może nastręczać kłopotów dla rodziców którzy chcą kupić pierwszy zestaw, lub dla młodych muzyków. W artykule postaram się pomoc i wyjaśnić na co zwrócić uwagę.

Na początek: firmy które produkują bębny nie produkują talerzy.
Widząc zestaw perkusyjny na koncercie, albo inaczej: perkusję, może się wydawać, że widzimy instrument, który został kupiony w takiej formie. Ma w sobie bębny, talerze oraz statywy. W rzeczywistości, z dużą dozą prawdobobieestwa, zestaw ten został skompletowany przez muzyka na nim grającego. Dzieje się tak dlatego, że na rynku działa wiele firm, które produkują instrumenty dla nas, ale nie każda firma robi wszystko. Właściwie można powiedzieć, że firmy specjalizują się w produkcji konkretnych instrumentów.
Rynek możemy podzielić na dwie podstawowe gałęzie: są firmy które produkują bębny (korpusy, czyli shell set) i są firmy które produkują talerze perkusyjne.
Nagrywając podcast o zakupie pierwszego zestawu, starałem się unikać podawania konkretnych firm. W tym artykule podam liderów rynku, aby jeszcze bardziej pomóc w wyborze zestawu.
Firmy które produkują bębny (shell set): Tama, Ludwig, Gretsch, Yamaha, Pearl, DW i kilka innych mniejszych firm, które również produkują wspaniałe zestawy.
Firmy które produkują talerze perkusyjne: Zildjian, Istanbul, Meinl, Sabian, Paiste i kilka innych, mniejszych firm – również znakomitych.
Jak widzisz: jeśli zdecydujesz się na bębny firmy Tama, nie kupisz talerzy tej firmy. To samo dotyczy talerzy: Meinl nie produkuje bębnów. Oczywiście to może się zmienić. Artykuł piszę w 2026 roku, tymczasem od ponad roku możesz kupić elektroniczne zestawy Zildjian, który wcześniej zaproponował talerze Gen, które były wejściem Zildjian w świat perkusji elektronicznych.
Na początek trochę historii, czyli jak to było kiedyś.
Dawno temu, nie było możliwości, by kupić gotowy zestaw perkusyjny, czyli taki który zawiera to każdemu perkusiście jest potrzebne do szczęścia: shell set (korpusy), werbel, talerze, hardware (statywy, pedał stopy perkusyjnej). Trzeba było kompletować całość, uzbrajają się w cierpliwość. Kupiłeś bębny? To teraz musisz poszukać talerzy. Masz już talerze? To brakuje jeszcze statywów itd. Tak było kiedyś i tak jest do dziś jeśli chodzi o zestawy zawodowe.
Ale teraz jest inaczej.
Firmy które produkują bębny, dogadały się z firmami które produkują talerze. Mówię tu o segmencie rynku – entry level, czyli dla osób początkujących. Ktoś w końcu zorientował się, że lepiej do bębnów, dołożyć talerze, statywy i sprzedać to jako cały, gotowy zestaw perkusyjny. Oczywiście są wady takiego rozwiązania. Nie masz wpływu na to, jakie elementy zestawu się w nim znajdą, ale uważam to za plus. Zestaw dla osoby początkującej, która po prostu chce grać, która może nie do końca interesuje się sprzętem – będzie idealnym wyborem. Po prostu wszystko już jest na gotowo.
Rynek się zmienia.
Dziś prawie każdy producent ma w swojej ofercie gotowy zestaw perkusyjny. Pearl współpracuje z Zildjian. Tama oczywiście z Meinl (jedna dystrybucja) itd.
Podsumowując: jeśli chcesz zacząć grać, polecam zdecydować się na gotowy zestaw perkusyjny. One właśnie po to są. Na pewno po jakimś czasie, zaczniesz słyszeć, że talerze lub werbel nie spełnia już Twoich oczekiwań. Wtedy może się zacząć proces kupowania pojedynczych (i droższych) instrumentów. Ale to będzie póżniej – póki co masz cały gotowy set do gry.
Na koniec dodam, że jest to moje zdanie i każdy muzyk może mieć inne podejście. Jednak uważam, że jeśli zaczynasz to jeszcze nie wiesz czego oczekujesz. Przykład: talerze perkusyjne Zildjian Z to świetne blachy z najwyższej półki. Ale one są jak Paiste Rude: dla perkusistów z ciężką ręką. Więc jeśli je kupisz, ale chcesz grać jazz – możesz się zawieść – mogą po prostu nie pasować (ale nie muszą).
Życzę owocnych zakupów!
Tutaj możesz posłuchać podcastu na ten temat, który nagrałem jakiś czas temu, ale wciąż jest aktualny: